Petycja  

Naszym listem chcemy uświadomić władzom Torunia szczególną rolę Galerii dla… i klubu eNeRDe. Toruń jest pięknym, lecz małym miastem, stopniowo tracącym na znaczeniu wraz z utratą statusu miasta wojewódzkiego. Preferowana przez władze kultura leży na granicy kultury masowej i tradycyjnej a najlepiej, gdy granice te się zacierają… Toruń cierpi na brak większej ilości i różnorodności wydarzeń alternatywnych i nowatorskich. W tym kontekście klub eNeRDe i usytuowana w tym samym budynku Galeria dla jawią się jako oaza na pustyni.
Klub i galeria są miejscami kulturotwórczymi, których brak w Toruniu może doprowadzić do nieodwracalnych skutków w świadomości młodego pokolenia. Klub i galeria jako spójna, uzupełniająca się całość, jest docenionym miejscem na ogólnopolskiej mapie kultury. Z gościny klubu skorzystało wiele organizacji, partii i grup nieformalnych, m.in. Zieloni 2004, KPH Toruń, Toruńskie Stowarzyszenie Sportów Alternatywnych, TULG, Fundacja Plateaux, Fundacja YouHaveIt itp. To tutaj odbywają się koncerty, spektakle, performances, wystawy, promocje książek, dyskusje, warsztaty, festiwale takie jak: Unsound on tour across the borders czy Wyobraźnia Ekranu – festiwal sztuki internetu oraz niezliczona ilość wydarzeń klubowych. Prowadzimy też program rezydencyjny. Klub, co możemy wykazać zainteresowanym, dotąd działał non profit – jedynie finansując przedsięwzięcia kulturalne.
Naszą ideą było stworzenie miejsca niezależnego, samofinansującego, opartego o pewną świadomość i odpowiedzialność obywatelską. Tymczasem traktowani jesteśmy li tylko jako przedsięwzięcie komercyjne i zbędne. Jesteśmy zmęczeni codziennymi wizytami Policji i Straży Miejskiej, wręczaniem wypowiedzeń przy każdym większym zaleganiu z czynszem, problemami z utrzymaniem koncesji, ponieważ „jest zbyt głośno”. Miasto zamiast stwarzać nam warunki sprzyjające kompletnie nie rozumie specyfiki naszej działalności.
Liczymy, ze Państwa poparcie pomoże nam uświadomić właściwy jej wymiar władzom miasta, przetrwać kolejny kryzys i wzmocni nasze działania na przyszłość.
Takie miejsca powinny trwać dopóki są potrzebne a nie upadać z powodów administracyjnych decyzji.

Tomasz Cebo
Monika Weychert Waluszko

 


Mamy też inne kłopoty

Projekcja z "Pasji" w reżyserii Mela Gibsona - fragment przedstawiający scenę wyroku tłumu nad Chrystusem. Miejsce: Złotów. W rolach głównych toruńscy plastycy - Tomasz Cebo i Dominik Smużny. Trwa wyrok tłumu. Lud na pytanie Poncjusza Piłata "Cóż mam z nim uczynić?", krzyczy: "Instale!" - "Ukrzyżuj go!". Performerzy z Torunia zamykają się w ciasnych sześcianach - jedna ze ścian jest zrobiona ze szkła. Artyści, oświetlając sobie przestrzeń latarkami włożonymi w usta, wybijają się na wolność. Idą po potłuczonych taflach w kierunku publiczności. Są całkowicie nadzy. Wokół panuje ciemność. Nagle jeden z nich pyta: "Cóż mam z nim uczynić?" Ktoś rzuca polecenie: "Okryj go". Cebo pożycza od widzów kurtkę. Performerzy czekają na następne rozkazy. Po chwili milczenia słyszą: "Ukrzyżuj go!". Smużny: - To zadanie mnie rozbiło. Nie miałem ani krzyża, ani gwoździ, ani młotka. Zagraliśmy pantomimę. Rozrzuciłem ramiona Tomka w krzyż, kopnałem go w nogi. Zgiąłem mu kark, aby przyjął pokorną postawę.

Performance się kończy. Publiczność skonfundowana, ale bije brawo.

Tak wyglądał występ toruńskich artystów na kwietniowych 18. Złotowskich Spotkań Teatralnych. Plastycy związani z toruńską Galerią Dla... pokazali "Instalację z performatywnym udziałem artysty". W relacji z festiwalu złotowskie "Aktualności lokalne" na okładce zaprezentowały zdjęcie nagich torunian i tytuł "Szał ciał". Artykuł zainteresował Janusza Kubiaka, pilskiego senatora Ligi Polskich Rodzin. Złożył doniesienie do złotowskiej prokuratury o podejrzeniu przestępstwa. - Każdy obywatel ma obowiązek zawiadomić organy ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa - mówi parlamentarzysta. - Miałem uzasadnione przypuszczenia, że w tym przypadku prawdopodobnie doszło do naruszenia prawa. Podkreślam: "prawdopodobnie". Po pierwsze - nie widziałem tego spektaklu. Po drugie: kierowałem się relacją prasową z występu, w której pełno było różnych sądów i rozbieżności w ocenach. Nie wskazywałem przepisu ewentualnego przestępstwa. To śledczy w toku postępowania przygotowawczego mieli wskazać, z którego paragrafu prowadzić czynności w tej sprawie.

- Chcieliśmy pokazać, że społeczeństwo rządzi nami zaraz po naszych narodzinach - bronią się artyści. - To od tłumu zależy, kim jesteśmy i co nas w przyszłości czeka. Tylko stroje i powtarzane pytania mogły sugerować biblijny kontekst, ale zastrzegamy: nie była to wypowiedź o religii.

6 czerwca prokuratorzy rozpoczęli śledztwo z artykułu 196 kodeksu karnego: "Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch". - Śmieszna sprawa - komentuje Leszek Sawicki ze Stowarzyszenia Złototwórczość. - W tym występie nie było drwin z symboliki chrześcijańskiej. Nie mógł go widzieć senator Kubiak, bo go u nas nie gościliśmy.

Sawicki został przesłuchany w roli świadka. Podobnie Łukasz Zakrzewski, dziennikarz portalu zlotowskie.pl, który obejrzał performance torunian. - Policjant pytał o różne rzeczy - opisuje. - Czy były wykorzystane rekwizyty czci religijnej? Czy nagość było wykorzystana w kontekście seksualnym? Już samo pytanie jest dziwne, gdyż podobno mieli tam obrażać uczucia religijne, a nie rozpowszechniać nieprzyzwoite treści. Najbardziej jednak zdziwiło mnie pytanie o ilość widzów i podanie nazwisk, najlepiej tych najmłodszych.

Informacją o śledztwie zainteresował się krakowski portal spam.art.pl, który broni polskich artystów przed atakami prawicowych polityków. - Ten nieszczęsny paragraf 196 służy LPR do autoreklamy - mówi Łukasz Guzek, krytyk sztuki i szef portalu. - Politycy wykorzystują go, aby zdobyć kilka procent poparcia w sondażach. Jedyną bronią przeciwko LPR jest ośmieszanie i nagłaśnianie ich poczynań. To jedyna polska partia, która dopuszcza się cenzury i barbarzyńskiego niszczenia dzieł sztuki.

Senator Kubiak nie zgadza się z zarzutem, że prowadzi reklamę wyborczą. - Zareagowałem tylko na artykuł - ucina.

- Na moją mamę ludzie się poobrażali - mówi Cebo, który pochodzi ze Złotowa. - Przez tydzień miała masę problemów. Przez dwie niedziele ksiądz z ambony grzmiał: "Jak taki człowiek mógł się wychować w rodzinie katolickiej? Co to za matka go tak wychowała?"

Dochodzenie w sprawie obrazy uczuć religijnych trwa. Prokuratura w Złotowie nadal przesłuchuje świadków. - To trudne zadanie, bo musimy dotrzeć do uczestników imprezy, na którą wstęp był wolny. Na razie trudno powiedzieć, czy śledczy postawią zarzuty artystom - mówi Jarona Skwiecińska-Maciejak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

grzegorz.giedrys@torun.agora.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza Toruń

2004